Mój
dziadek był ochmistrzem na nie byle jakim statku, bo MS Batory i
w dodatku świetnie gotował :-) Jako
mały brzdąc, lubiłam przyglądać się jego kuchennym wyczynom, a
jak już podrosłam to sama próbowałam upichcić coś według jego
przepisu. Zdecydowanie moim faworytem był barszcz ukraiński.
Ogólnie jestem miłośnikiem zup, mogłabym
jeść je codziennie... Tylko zupy. Ale jak ma się w domu
mężczyznę, to wiadomo, że trzeba iść na kompromis. Aby nie
było marudzenia, że zupa nie jest treściwym daniem, na pomoc
przychodzi właśnie barszcz ukraiński. Jest gęstszy i bardziej
sycący od „standardowych” zup. Jest przykładem „zupy na
winie”, czyli mieszanką wszystkiego, co się nawinie pod ręką
;-).
Składniki
na mój barszcz przedstawiają się następująco:
3
podudzia z kurczaka
2
marchewki
1
pietruszka (korzeń)
ok.
400g białej fasoli
2-3
liście laurowe i ziele angielskie
I z
tych składników gotuję wywar, podobnie jak na rosół. Po około
godzinie dodaję fasolę. Ważne, żeby dzień przed zrobieniem zupy,
pozostawić fasolę namoczoną w wodzie na całą noc.
Dodatkowo
potrzebne będą:
2-3
buraki
3
ziemniaki
ok
1/4 kapusty białej
i
oczywiście przyprawy: sól, pieprz, czosnek, ocet i majeranek.
Opcjonalnie
można dodać śmietany.
W
międzyczasie jak będzie się gotował wywar, przygotowuję
pozostałe składniki. Buraki obieram, myję i trę na tarce o
grubych oczkach. Ziemniaki obieram, myję i kroję w kosteczkę, na
koniec szatkuję kapustę. Buraki i kapustę dodaję do wywaru i
gotuję do momentu, kiedy buraki będą miękkie. Następnie dodaję
ziemniaki i całość gotuję ok. 15 minut.
Na
samym końcu doprawiam przyprawami podanymi wyżej w składnikach i zabielam
śmietaną.
Zawsze
gotuję barszcz w największym garnku, żeby starczyło na kilka dni
:-)
Smacznego!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz