Kuchnia indyjska uchodzi za bardzo zdrową. Chociaż, jak w każdej kuchni, również i w tej,
niezwykle aromatycznej, zdarzają się dania mniej lub bardziej
przyjazne dla naszego żołądka. I tu na pomoc dla układu
trawiennego przychodzą przyprawy. Jedną z moich ulubionych jest
imbir, bo ma silnie korzenny smak i aromat i w dodatku ma szerokie
zastosowanie w kuchni, kosmetyce i medycynie naturalnej. Jest
dostępny w wielu postaciach. Najbardziej popularną formą są
surowe korzenie, czyli tzw świeży imbir. Dostępny jest również w
stanie suszonym (jako przyprawa), popularny jest też imbir
kandyzowany czy marynowany.
Imbir wpływa korzystnie na
przemianę materii, odświeża oddech i hamuje mdłości. Wpływa na
poprawę koncentracji, rozgrzewa i pobudza krążenie krwi, dzięki
czemu jest uznawany za jeden z najpopularniejszych afrodyzjaków ;-)
W kuchni imbir ma wiele
zastosowań. Można go dodać do napojów rozgrzewających, kawy lub
herbaty. Często dorzuca się go do alkoholi – piwa, nalewek czy
wódki. Można go dodawać do ciast i
ciastek, szczególnie do pierników. Dobrze komponuje się z innymi
"świątecznymi" przyprawami i dodatkami np. z
cynamonem, goździkami, czy skórką pomarańczową.
Imbir doskonale poprawia smak dań mięsnych, sosów czy zup. W tym przypadku wyśmienicie będą
współgrały inne ostre przyprawy np. chilli czy czosnek.
Imbir jest niezbędnym
komponentem kuchni orientalnej oraz azjatyckiej i stosuje się go np.
do mieszanki curry.
Kolejne cudowne zastosowanie imbiru (zwłaszcza dla nas kobiet :-D) to kosmetyki ujędrniające,
antycellulitowe i wyszczuplające. Dzięki temu, że poprawia krążenie i ma właściwości rozgrzewające. Lubię go dodawać do peelingu
kawowego domowej roboty - to mój niezawodny sposób na gładką skórę.



